5 sposobów na poprawę produktywności? Zjedzmy tę żabę!!!

Jak być bardziej produktywnym? Jak poprawić efektywność? Jak ułożyć sobie dzień? Co mam do zrobienia? Co z tego jest naprawdę ważne? To pytania , które zadać sobie powinien, co rano, każdy freelancer i przedsiębiorca. Ułożenie planu dnia jest naprawdę ważną sprawą, szczególnie biorąc pod uwagę jak pracujemy, jako wolni strzelcy. Zadania bowiem nawarstwiają się i często potrafią przytłoczyć. Oto pięć zasad układania i wykonywania pracy, które stosujemy, a które zasadniczo mogą zwiększyć naszą efektywność.

 

1.    Zaczynaj dzień od najcięższego zadania.człowiek podnoszący sztangę

Niby oczywiste ale nie zawsze. Jeśli zrobiłeś sobie listę zadań do zrobienia rozplanuj je czasowo. Zacznij dzień od tego co jest najtrudniejsze i największe. Rano mamy bowiem najwięcej energii, siły i chęci do zrobienia czegokolwiek. Poza tym, jeśli rano zrobimy największe i najcięższe zadanie, to później zostaną nam do zrobienia coraz prostsze. Więcej na temat tego punktu zawarł w swojej księżce „Zjedz tę żabę” kanadyjski ekspert jeśli chodzi o rozwój osobisty, autor wielu bestsellerów – Brian Tracy.

 

2.    Dziel duże zadania na mniejsze części.

Ten punkt trochę wynika z poprzedniego. Jeśli mamy do zrobienia coś większego – czy to projekt, czy pojedyncze zadanie to warto podzielić je na mniejsze. W ten sposób po pierwsze będziemy wiedzieli na jakim etapie wykonania jesteśmy – wykonaliśmy w końcu odpowiedni Milestone. Po drugie pomimo pozornego nagromadzenia mniejszych zadań będziemy odczuwać ciągłą satysfakcję – bo coś wykonaliśmy, jesteśmy produktywni. Warto również nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę.

 

kobiera z megafonem3.    Publicznie zapowiedz co masz zamiar zrobić.

Tutaj to źródło motywacji do zrobienia konkretnej rzeczy. Jeśli otwarcie powiesz/ ogłosisz to co masz zrobić wywołasz na siebie presję społeczną zrobienia tej rzeczy. Jeśli więc np. chcesz założyć nową firmę lub rzucić palenie to powiedz o tym swoim bliskim, znajomym na Facebooku, współpracownikom – jeśli podejdą do sprawy poważnie będą cię nawet pilnować abyś wykonał to co zapowiedziałeś – choćby przez pytanie „A jak tam sprawa x” czy „Czy zrobiłeś już y”.

 

4.    Nie porównuj siebie z innymi – znajdź swoją drogę

Tutaj kolejna z pozoru prosta rzecz. Wszyscy mamy swoich idoli, ludzi których podziwiamy, od których chcielibyśmy się jak najwięcej nauczyć. Jeśli założymy sobie jakiś cel to często porównujemy się mimowolnie z naszym idolem.

Czasami jest to mobilizujące ale w większości kończy się na naszą niekorzyść. Mówię Ci zatem nie rób tego!!! Jest to najprostsza droga do demotywacji, szczególnie jeśli porównujesz się z rówieśnikami. Pamiętaj bowiem, że czasami o sukcesie / porażce danego przedsięwzięcia decydują sprawy na które nie masz wpływu. W związku z tym nie porównuj się z innymi, nie idź też do końca w ślady swoich idoli i znajdź własną drogę(i tempo) dojścia do celu.

 

5.    Miej Frajdę z tego co robisz.uśmiechnięta malarka

Ostatni punkt i w sumie najważniejszy, ale też niejednokrotnie najtrudniejszy do wykonania. Super jest bowiem jeśli twoja praca jest tym co Cię w tym momencie najbardziej interesuje. W tym momencie masz pełnię zapału do zrobienia konkretnej rzeczy – staję się ona twoją pasją i sprawia Ci tytułową frajdę. Czasami są jednak rzeczy, do których słowo przyjemność pasuje jak przysłowiowa pięść do nosa (Kurde znów muszę wysłać te papiery do księgowości czy jeszcze mam te papiery do przekartkowania etc. ;-) ). Pamiętaj jednak, że to zadania, które zgodnie z założeniami musisz wykonać – czasami ponieważ goni cię konkretny termin. Znajdź sposób na uczynienie ich fajnymi. Ja na przykład, kiedy muszę się nad czymś skupić lubię przy tym posłuchać muzyki – w ten sposób nawet „najgłupsze” zadania stają się dla mnie znośne. Ty też znajdź na to swój sposób, a gwarantuje od razu będzie lżej.

 

Podsumowanie

Reasumując, te pięć zasad to nasz mały patent na zwiększenie efektywności. Kiedy się do nich stosujemy to zadania, które piętrzyły się przed nami jeszcze rano bardzo szybko topnieją. I to jest w nich fajne. Pozwala to również na zlikwidowanie tego co nazywam roboczo „syndromem mañana” lub „syndromem południowym”– dziwnie takim nastawieniem cechują się południowcy, a co objawia się w klasycznym „nie chce mi się…. Zrobię to jutro. ”

A jak wy radzicie sobie z takim nastawieniem? Macie może jakieś inne sposoby na powyższy syndrom? Podzielcie się nimi w komentarzach :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.